
Około dwanaście milionów Europejczyków, czyli około 4 proc. populacji starego kontynentu, przyznaje się do przynajmniej jednokrotnego spożycia kokainy. Kokaina, zaraz po konopi indyjskiej jest najczęściej spożywanym narkotykiem w Europie. Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii alarmuje, iż ta liczba wciąż rośnie. Tylko z roku 2006 na rok 2007 wzrosła o milion osób. Jedna na pięć osób spożywających ten narkotyk w Europie, to Hiszpanie, gdzie konsumpcja czterokrotnie przewyższa średnią europejską, a w latach 1999-2005 podwoiła się. Według przeprowadzonych badań na 94 proc. hiszpańskich banknotów, które zwijane w rulonik używane są do wciągania nozdrzami działek białego proszku, były ślady kokainy.

Kryzys dewastujący gospodarkę USA, zdaje się nie mieć tak negatywnych skutków w przypadku innych ważnych graczy politycznych na świecie. Wręcz przeciwnie. Korzystając z zastoju amerykańskiej aktywności w sferze gospodarczej, Wenezuela rozpoczęła realizację intensywnego planu zacieśniania stosunków z Rosją i Chinami. Partnerstwo polegać ma głównie na pomocy w zakresie energetycznej oraz wojskowej.

Juan Jose Ibarretxe będzie po raz czwarty kandydatem Partido Nacionalista Vasco na lehendakari (prezydenta Kraju Basków) w autonomicznych wyborach, które odbędą się 1 marca 2009 roku. Data ta zbiegnie się z wyborami w Galicji. Wśród rywali Ibarretxe znajdą się starzy kandydaci, jak Patxi Lopez (PSE) - najważniejsz konkurent startujący po raz drugi i Javier Madrezo (EB) kandydujący do wyborów po raz piąty. Nowych kandydatów wystawią partie PP i EA - odpowiednio Antonio Basagoiti i Unai Ziarreta.

Kenii grozi klęska głodu. Zdaniem władz za niedobór żywności w państwie, które dotychczas wyróżniało się względną stabilnością ekonomiczną i polityczną, odpowiadają niedawne susze pustoszące uprawy we wschodniej i centralnej części kraju. Jednakże w opinii wielu, winę za obecną sytuację ponoszą politycy na czele z prezydentem Mwai Kibaki.

W piątek 30 października samochód-bomba eksplodował na jednym z parkingów uniwersyteckich w Pamplonie. Wybuch spowodował rozproszenie ognia na kilka zaparkowanych w pobliżu samochodów oraz wiele szkód materialnych w budynkach uniwersyteckich bibliotece i biurach.

Państwa autorytarne potrzebują wroga. Wróg tłumaczy istnienie rozbudowanego aparatu bezpieczeństwa. Wróg sprawia, że lękliwe społeczeństwo daje się łatwo manipulować. Żaden kraj nie opanował tej strategii lepiej od Rosji.

Obama na prezydenta
LEAD: Wybory w Ameryce już się zakończyły, jednak prasa nie przestaje o nich pisać, a to za sprawą czarnoskórego senatora Baracka Obamy, który będzie kolejnym, 44 prezydentem Stanów Zjednoczonych. Obama pokonał w kampanii Johna McCaina, doświadczonego republikańskiego polityka i otworzył nowy rozdział w historii amerykańskiej polityki. A to za sprawą kilku rzeczy.

17 maja zakończył się jeden z najkrwawszych konfliktów we współczesnej południowo-wschodniej Azji. Tamilskie Tygrysy, otoczone przez armię Sri Lanki, ogłosiły złożenie broni. Rząd w Kolombo ogłosił koniec wojny oraz poinformował o zabiciu przywódców Tygrysów, w tym założyciela organizacji, Velupillaia Prabhakarana. Znana z terrorystycznych metod tamilska partyzantka nie cieszyła się dobrą sławą, wszyscy komentatorzy przyjęli więc informacje o zdławieniu rebelii z radością. Czy to na pewno koniec?

Hiszpania z premierem Jose Zapatero na czele rozpoczęła z początkiem 2010 roku rotacyjne przewodnictwo unijne - w nowej sytuacji, bowiem po raz pierwszy mamy do czynienia z tzw. dwugłową władzą w UE.

Po wycofaniu się Stanów Zjednoczonych z pierwotnego projektu tarczy antyrakietowej, przyszedł czas na rewanż. Rewanż ze strony Federacji Rosyjskiej. Media i gazety na całym świecie trąbią o tym, jakoby decyzja podjęta przez Baracka Obamę i naczelne dowództwo armii USA była motywowana negatywnym stanowiskiem Rosji.

Za nami I tura wyborów prezydenckich na Ukrainie. Nie znamy jeszcze odpowiedzi na najważniejsze pytanie, ale przynajmniej co do kilku niewiadomych mamy jasność. Niezależnie od tego, kto 7 lutego wygra, pewne jest, że Ukraina będzie miała nowego prezydenta. Wiktor Juszczenko bez wątpienia należy do największych przegranych tych wyborów. Nie znalazł się nawet na wyborczym podium, uzyskał zaledwie 5 % poparcie. Społeczeństwo surowo oceniło jego prezydenturę i w nim widzi głównego winowajcę wojny w rodzinie pomarańczowych .

Po 21 miesiącach od dnia, kiedy parlament Kosowa na specjalnie zwołanej sesji podjął decyzję o ogłoszeniu niepodległości, odbyły się w prowincji pierwsze lokalne wybory. Dziś, gdy emocje powyborcze nieco już opadły i na rezultaty wyborów można spojrzeć chłodnym okiem, widać wyraźnie, że ci, którzy spodziewali się przełomu, mogą czuć się rozczarowani.

Irańczycy obchodzili w ubiegłym tygodniu najważniejsze święto państwowe w swoim kraju - 31 rocznicę rewolucji, podczas której obalono władzę szacha i ustanowiono republikę islamską. Bez wątpienia tegoroczne obchody zostały wykorzystane do bieżącej rozgrywki politycznej - przez obie strony politycznego sporu. Dla prezydenta Mahmuda Ahmadineżada była to okazja, aby zatrzeć wrażenie, iż jego pozycja pół roku po wywalczeniu reelekcji uległa osłabieniu. Ahmadineżad przemawiał do setek tysięcy Irańczyków, którzy z flagami i transparentami zebrali się w centrum Teheranu; ogłosił, że Iran jest państwem atomowym, zapowiedział produkcję wzbogaconego uranu i wybudowanie nowych ośrodków nuklearnych.

Grecy masowo wyszli na ulicę. Kolejne grupy związkowe dają wyraz niezadowoleniu rządowym planom oszczędnościowym, które mają chociaż częściowo zamortyzować skutki największego od lat kryzysu jaki dotknął Grecję. Efekt strajków to m.in.: wstrzymanie transportu lotniczego i morskiego, zamknięcie szkół, urzędów. Paraliż kraju, niebezpieczeństwo wybuchu społecznego to wynik prowadzenia nieodpowiedzialnej polityki gospodarczej kolejnych ekip rządzących Grecją w ciągu ostatniej dekady. Przyzwyczaiły społeczeństwo do polityki rozdawnictwa, szastania publicznymi pieniędzmi, życia na kredyt. Trudno więc dziwić się niezadowoleniu Greków, którzy stoją teraz przed perspektywą krew, pot i łzy.

Wiktor Janukowycz został czwartym prezydentem w historii wolnej Ukrainy. W drugiej turze zostawił za sobą obecną premier Julię Tymoszenko. W pierwszej turze różnica między pomarańczową Julią, a prorosyjskim Wiktorem wynosiła aż 10% na jego korzyść. W drugiej turze różnica była minimalna: 48,94% głosujących za Janukowyczem i 45,5% za Tymoszenko. Czary goryczy dopełniła klęska jeszcze urzędującego prezydenta Wiktora Juszczenki, którego w pierwszej turze poparło niecałe 6% wyborców. To smutny koniec pomarańczowej rewolucji, która wybuchła w listopadzie 2004 roku i trwała do stycznia roku następnego, będącej odpowiedzią na sfałszowane wyniki drugiej tury wyborów prezydenckich. Zmierzyli się w niej ówczesny premier Wiktor Janukowycz oraz kandydat opozycji Wiktor Juszczenko, którego kolorem sztabu wyborczego był właśnie pomarańczowy.